czwartek, 13 października 2011
Polka, a higiena intymna,
W odróżnieniu od swoich koleżanek z państw zachodnich, Polki mają duży problem z dbaniem o swoją intymność, nawet troską o najprostsze - czystość pochwy. Bez wątpienia wiele można zwalić na karb państwa: długie lata bez edukacji seksualnej w szkołach i przedmiotowe traktowanie kobiety w służbie zdrowia. Poziom zacofania Polaków w dbaniu higienę jest zatrważający - opublikowane 10 lat temu wyniki pokazują, że jedynie 63% osób używa codziennie dezodorantu, wśród osób powyżej 60 lat wskaźnik ten spada do 15% (Państwowy Zakład Higieny, 2000). Co zaś tyczy się higieny intymnej, dokładnych statystyk nie ma. Dla naszego dobrego samopoczucia to lepiej. Inaczej trzeba by przyjąć do świadomości, że zwykła infekcja pochwy może skończyć się infekcją całego układu moczowego i rozrodczego. Podstawowym kosmetykiem Polki pozostaje dezodorant, co i tak jest poc ieszające patrząc na statystyki. Przed zakupem emulsji do miejsc intymnych powstrzymują nas ceny i przeświadczenie o zbędności tego wydatku. Codziennie za to można używać innego środka - wody! W świetle wyników należy o tym przypominać - w 2000r. codziennie myło się jedynie 50% osób! W czasie okresu kobieta powinna szczególnie zwracać uwagę na miejsca intymne i przemywać je kilka razy dziennie. Woda jest tu więc krytycznym wręcz czynnikiem sukcesu w utrzymaniu czystości. Należy także pozostawać pod ciągłą obserwacją ginekologa. Gdy zauważymy niepokojące zmiany, jak swędzenie pochwy, bez wahania zapiszmy się na wizytę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz